Belo Monte: Tama i Energia ponad rzeką i ludami Xingu

AUTOR:

DAMIAN ŻUCHOWSKI                                      

 W 1989 roku po falach protestów ze strony ludów indiańskich, organizacji pozarządowych i indywidualnych osób wstrzymano plan budowy tamy na rzece Xingu. Dzisiaj zamiar budowy tamy powraca, potwierdzając, że planiści z brazylijskiej centrali nigdy nie zrezygnowali z roszczeń do decydowania o prawach człowieka tysięcy osób ponad ich głowami oraz wbrew ich woli.

 

W lutym 2010 roku brazylijski rząd zatwierdził pozwolenie na budowę hydroelektrycznej tamy Belo Monte na rzece Xingu. Jeżeli projekt doczeka się finalizacji, będzie trzecią co do wielkości tego typu konstrukcją na świecie, zaraz po Tamie Trzech Przełomów (Chiny) oraz Itaipui (Brazylia). Plan budowy tamy Belo Monte jest częścią rządowego Programu Przyśpieszonego Wzrostu Gospodarczego (WPR), który zakłada min. budowę 70 dużych tam w dorzeczu Amazonii do 2030 roku. Powstała tama wygeneruje energię o wartości 11, 182 MW i już dziś zaliczana jest do najmniej efektywnych tworów architektonicznych w tej dziedzinie. Szacuje się, że dla podniesienia efektywności Belo Monte będzie potrzebować tam wspomagających.

 Efekt dla środowiska oraz otoczenia rzeki będzie niszczący. Uruchomienie Belo Monte doprowadzi do zalania od 400 do 500 km2 ziemi i lasu oraz utworzy olbrzymie sztuczne jezioro, które stanie się idealnym miejscem rozwoju dla moskitów, zwiększając zagrożenie malaryczne w regionie. W skład inwestycji wejdą również dwa kanały o szerokości 500 metrów i długości 75 kilometrów, których zadaniem będzie nakierowanie wody na elektrownię. Realizacja projektu doprowadzi do poważnych perturbacji demograficznych w regionie. W miejsce prac zostanie ściągniętych nawet do 200 tysięcy pracowników zaś przesiedlenia i eksmisje obejmą  nawet do 20 tysięcy ludzi. Drogi oraz napływ nielegalnego osadnictwa z zewnątrz to kolejne zagrożenie związane z konstrukcją tamy.

Rzeka Xingu to aorta krwiobiegu regionu, swoiste centrum od, którego zależy życie jej mieszkańców, w tym rdzennych Amerykanów skupionych w blisko 20 odrębnych plemionach oraz drobnych osadników min właścicieli gospodarstw rolnych. Miejscowe ludy tubylcze już teraz przy asyście organizacji pozarządowych jednoczą się aby dać odpór Belo Monte, olbrzymowi, który uderzy w niezależność i podstawy życia indiańskich społeczności.

Powstanie tamy oraz kompleksu wspomagającego przedsięwzięcie jest czubkiem góry lodowej jaka zagraża dziś ludom tubylczym w regionie. Wokół Xingu rozpościera się wielka monokultura soi i postępująca z każdym rokiem deforestacja z pozyskiwaniem drewna oraz nielegalną jego sprzedażą. Rzeki są zanieczyszczane przez pestycydy i wypalanie. Redukcja lasów galeriowych powoduje zamulanie co sprawia, że problem budowy tamy staje się jeszcze bardziej poważny. Indianie korzystający z rzek jako miejsca zaopatrzenia w ryby jak np. Kuikuro, zauważają spadek zarybienia wód już teraz…

Ludy Xingu. Wczoraj i dziś

            Historia indiańskich plemion mieszkających dziś w obrębie rzeki Xingu i jej dopływów obfituje w gwałtowne przypadki przemocy. Na kartach dziejów obszaru spisano zarówno krwawe waśnie międzyplemienne jak i brutalne najazdy z zewnątrz ze strony ludności nie indiańskiej.

a)         KAYAPO

            Indianie Kayapo (Txucaramae) to jedno z najbardziej licznych osobowo plemion indiańskich nie tylko w Amazonii ale całej Brazylii. Indianie Kayapo to około 7 tysięcy osób dzielących się na kilka odrębnych grup i odłamów (Gorotire, Xikrin itd.). Członkowie społeczności Kayapo stali się międzynarodowym symbolem walki z tamą na rzece Xingu pod koniec lat 80-osiemdziesiątych;  należy spodziewać się zdecydowanych wystąpień Kayapo przeciwko obecnym planom reaktywacji projektu

Pierwsze zapiski na temat Kayapo zaprowadzą nas kilka wieków wstecz aż do kronik kolonialnych. Jeszcze przed 1700 rokiem plemię te obok Indian Xavante, zamieszkiwało między rzekami Araguaia i Tocantis. Oba wojownicze plemiona dawały skuteczny odpór wyprawom bandejrantów – poszukiwaczy złota, szmaragdów i łowców niewolników. W drugiej połowie XVIII wieku ekspedycja karna 60 muszkieterów pod dowództwem Marka Antoniusza wyruszyła w te rejony aby ujarzmić niezależne plemiona. Egzekutorom udało się rozbić jedno z plemion Kayapo nie oszczędzając nawet jeńców.

Następne lata przyniosą odwilż, czego finałem będzie rozejm i ugoda pokojowa w 1788 roku, która obejmie nie tylko Kayapo ale też bardziej opornych i nieprzejednanych Xavante. Przez następne kilkanaście lat region stał się miejscem rzadko widzianego tu pokoju, kiedy to Kayapo i Xavante żyli w ugodzie obok innych plemion oraz Portugalczyków. Pewnego dnia Kayapo i Xavante opuścili swoje nowe, stałe osady, zaprzysięgając zemstę Portugalczykom. O powodach odejścia i powrotu do animozji między tubylcami a kolonistami kroniki milczą. Od tamtej pory oba plemiona nie przekraczają linii Rio das Mortes a na próby penetracji własnych terytoriów reagują gwałtownie. Kayapo walczą nie tylko z kolonistami i innymi białymi ale i z Xavante, Arara oraz pozostałymi ludami regionu.

Owa wojowniczość wzmacniająca integralność wspólnoty stała się kluczem do przetrwania Indian Kayapo. Historia wielu indiańskich ludów Amazonii ostatnich dekad i wieków uczy, że tylko te społeczności, które pozostawały gwałtowne i nieustępliwie wobec obcych zachowywały niezależność, integralność oraz moc dalszego istnienia. Dziesiątki plemion, kobiet i mężczyzn, całe społeczności ginęły od chorób, przemocy i prześladowań.

Owa nieustępliwość Kayapo trwa do lat 50-pięćdziesiątych XX wieku. Podobnie jak wiele innych ludów tak i oni doświadczą kontaktu po II wojnie światowej, kiedy to polityka zagospodarowania Amazonii przyniesie bardziej dogłębną penetrację regionu oraz nieodwracalne zmiany w wielu jego zakątkach. W sąsiedztwie ziem Kayapo powstanie kopalnia a członkowie niektórych społeczności zatrudnią się przy budowie szosy transamazońskiej i wyrębie lasów. To jednak członkowie tego plemienia obok Indian Yanomami staną się dla kręgu „kultury zachodniej” tubylczym symbolem walki o zachowanie nie tylko własnych wspólnot  ale i przyrody Amazonii.

W 1985 roku członkowie społeczności doprowadzą do eksmisji kopalni złota Maria Bonita a w latach 1988-1989 odegrają kluczową rolę w zablokowaniu budowy tamy na rzece Xingu.

Indianie Kayapo nie są już dziś ludem drewnianych strzał i manioku. Wieloletnie sąsiedztwo i kontakt także i tu wygenerowały potrzebę posiadania niektórych wytworów cywilizacji zachodniej. Wielu Kayapo nie zapomniało jednak ani o kolebce ani o zachowaniu integralności wspólnoty. Ziemie Kayapo mają swoje granice a plemię wystawia strażników, którzy chronią ziemie wspólnoty przed niekontrolowaną penetracją i zaborem.

Wspólnoty plemienia aktywnie wdrażają też inicjatywy, które mają pomóc plemieniu w zaspakajaniu potrzeb w oparciu o naturalne zasoby lasu bez jego niszczenia. Zbieractwo orzeszków, ich przetwórstwo oraz sprzedaż to jedna z najbardziej rozwiniętych działalności w tej dziedzinie.

Obok grosu Kayapo, którzy doświadczyli już stałego kontaktu i weszli w różne interakcje ze światem poza plemiennym wciąż żyją jeszcze małe grupy Kayapo (około cztery), które po dziś pozostają w izolacji unikając stałego kontaktu.

b)         ARARA

Indianie Arara będą jednym z tych ludów, które ucierpią najbardziej w efekcie budowy kompleksu Belo Monte oraz przedsięwzięć wspomagających. Rzeka Iriri w obrębie, której żyją stanowi jeden z najważniejszych dopływów Xingu. W perspektywie następnych lat, przewidywalnie właśnie na Iriri powstanie tama towarzysząca (jedna z tam wspomagających); projekt inwestycji na Iriri jako kolejne przedsięwzięcie w tym regionie leży już na biurkach od wielu lat.

Podania o migracji Ararów w rejonie Xingu sięgają głęboko do XIX wieku. Lata 50- i 60-te XIX wieku  dostarczają informacji o pokojowych kontaktach między Indianami a osadnikami wzdłuż Xingu i Iriri blisko miasta Altamira.W pierwszych latach XX wieku członkowie plemienia odwiedzali  nawet same miasto Altamira. Życie Indian Arara nie było jednak łatwe ani spokojnie. Przez dziesięciolecia Arara musieli zmagać się z licznymi agresorami, którzy nastawali na ich życie. W zbiorowej pamięci Arara szczególnie ostały się krwawe konfrontacje z Kayapo, które doprowadziły do śmierci i zniknięcia wielu grup plemienia.

Arara jako mobilny lud, wielokrotnie zmuszany do migracji, zmagał się także z wrogością innych grup tubylczych oraz prześladowaniami ze strony osadników, myśliwych i zbieraczy kauczuku. Liczne straty oraz brak relacji o plemieniu przez lata stymulowały pogląd, że Arara wygaśli w latach 40-tych XX wieku. Lata 60-te przynoszą informacje o nieprzyjaznych relacjach między osadnikami a Arara. W 1961 roku oddziały policji z miasta Altamira ścigały Indian za śmierć zwierząt osadników na obrzeżach miasta a w 1963 roku myśliwi polujący na żółwie zostali wciągnięci w zasadzkę zastawioną przez Arara.

Koniec lat sześćdziesiątych i początek siedemdziesiątych XX wieku przyniósł do olbrzymie zmiany nie tylko w obrębie Altamiry ale i w całym regionie. Wtedy to właśnie ruszyła budowa Szosy Transamazońskiej, niechybnie nazywanej drogą narodowej integracji. Buldożery, traktory oraz tysiące pracowników wkroczyły tam gdzie dotąd jedyną formą transportu była rzeka oraz własne nogi. Budowa Szosy Transamazońskiej doprowadziła do kontaktu 6 tysięcy Indian oraz przesiedleń. Budowa drogi objęła również ziemie migracji i polowań  Ararów. Świat ponownie usłyszał o tym plemieniu. Arara zapisali się jako jedno z  najbardziej nieustępliwych plemion, atakując pracowników na różnych odcinkach budowy szosy.

Droga Transamazońska w dłuższej perspektywie uderzyła w serce oraz podstawy życia Arara. Droga przepołowiła tradycyjne tereny Ararów ograniczając możliwości współpracy i kontaktu pomiędzy poszczególnymi grupami Ograniczyła dostęp do wielu zatok dorzecza oraz zmusiła do bardziej osiadłego trybu życia.

W opinii społecznej Ararowie uchodzili za lud agresywny i nieustępliwy. Pomijano fakt, że usposobienie plemienia do ludzi z zewnątrz wynikało bezpośrednio z agresji i przemocy doznawanej na przestrzeni lat ze strony obcych. Do stałego kontaktu  między Ararami i światem zewnętrznym doszło w latach osiemdziesiątych, kiedy to po długich wysiłkach skontaktowano  w latach 1981, 1983 i 1987 kolejne podgrupy plemienia.

Dzisiaj życie Ararów, jak mówi sartenitas i przyjaciel plemienia, Sydney Possuelo nie przypomina już egzystencji z poprzednich dziesięcioleci, coraz mniej różniąc się od życia innych osadników. Indianie często opuszczają swoje ziemie aby zatrudniać się do pracy u okolicznych mieszkańców. Przetrwanie kultury i tradycji Ararów będzie zależało od tego na ile Indianie będą potrafili oprzeć podstawowe aspekty swojego przeżycia na centralnych aspektach  swojej kultury. Nierozłączną częścią tego procesu jest możliwość korzystania z lasu oraz rzeki. Inwestycje związane z hydroelektrownią na Xingu i Iriri stanowią jawne zaprzeczenie tego postulatu.

c)         JURUNA (YUDJA)

            Indianie Juruna (Yudja) są ludem w, który budowa Belo Monte uderzy bezpośrednio i nieuchronnie. Ziemie Jurunów mogą zostać zalane lub wysuszone a plan budowy tamy przewiduje między innymi przesiedlenie plemienia w toku realizacji inwestycji. To ironia, że ten lud, który jeszcze do niedawna znajdował się na krawędzi wyginięcia dziś ponownie staje wobec sytuacji, kiedy zewnętrzny ośrodek decyzyjny pragnie tak dalece ingerować w los oraz życie plemienia.

Jeszcze w 1842 roku Jurunowie liczyli sobie 2 tysięcy dusz aby w następnych dekadach doznać masowej depopulacji. Doświadczali  licznych prześladowań i zbrodni ze strony posuwających się w głąb Amazonii, baronów i poszukiwaczy kauczuku. W 1884 roku Jurunowie mogli liczyć sobie już tylko 200 osób a w 1896 r. zaledwie 150 osób. Wkrótce uciekli w stronę granicy Mato Grosso. Około 1915 roku, Jurunowie zawarli pokój z poszukiwaczami kauczuku a informacje z 1916 roku mówią, że pracowali dla nich na ich łodziach. Po tym gdy w ciągu kilku dni 22 Jurunów umarło, stary naczelnik plemienia raz jeszcze uciekł z częścią współplemieńców (ok. 40 osób).

Podania o Jurunach sięgają głęboko po XVII wiek. Kłopoty plemienia związane z zewnętrzną ekspansją zbiegają się w czasie z powstaniem i rozwojem miasta Belem. Od tego czasu datuje się najazd na obszar dolnego biegu rzeki Xingu, gdzie mieszkali min. Jurunowie. Celem tych ekspedycji było polowanie na niewolników i poszukiwanie surowców naturalnych. Jeszcze w 1686 roku Jurunowie wraz ze swoimi sojusznikami Takunyape, zebrali wojowników w sile 30-trzydziestu canoe dając odpór Paisowi Goncalo de Araujo oraz jego sojusznikom. Następne wieki przyniosły plemieniu cierpienia, wyludnienie i ucieczkę… Efektem krwawych wypraw było opuszczenie dolnego biegu Xingu przez ludy tubylcze. Następne wieki przyniosły plemieniu cierpienia, wyludnienie i ucieczkę…

Jeszcze gorszy los spotkał inne ludy zamieszkujące środkowy bieg tej samej rzeki. Indianie Peapaia, Arupaia i Takunyapé byli sąsiadami Jurunów i byli związani z nimi poprzez język i kulturę. W drugiej połowie XIX wieku środkowy bieg rzeki Xingu stał się miejscem najazdu poszukiwaczy kauczuku. Peapaia, Arupaia i Takunyape zostali zdziesiątkowani w fali ludobójstwa jaki ogarnął ten rejon a ostatnią żagiew śmierci dołożyły choroby oraz konflikty między samymi Indianami. Ostatni Indianin Takunyape zmarł na początku lat pięćdziesiątych XIX wieku pośród Jurunów.

Jurunowie, którzy znaleźli się w obrębie górnego biegu rzeki Xingu musieli dalej walczyć o przetrwanie, zmagać się i walczyć z Indianami Kamayura i Suya aż do czasu, kiedy misje kontaktowe w latach 50-tych i 60-tych XX wieku oraz zbliżenia pomiędzy samymi Indianami doprowadziły do pokojowych relacji.

Budowa tamy Belo Monte gwałtownie wysuszy rezerwę w, której mieszkają Jurunowie.

 d)        PODSUMOWANIE

            Obok ludów takich jak Juruna czy Xipaya, które uruchomienie i wpływ tamy odczują bezpośrednio i bezwzględnie w obrębie Xingu mieszka szereg innych plemion dla, których rzeka jest centrum ich ojczyzny oraz identyfikacji a, które powstanie tamy odczują bardziej lub mniej pośrednio. Są wśród nich min. Arawete, Asurini, Parakana oraz  plemiona zamieszkujące Park Narodowy Xingu

.

Na przestrzeni ostatnich lat zmagań z tamą doświadczyli Indianie Ikpeng (Txikao) zamieszkujący Park Xingu. Na rzece Kuluena, która przepływa przez ich terytorium postanowiono wznieść tamę Paranatinga II. Indianie Ikpeng napisali wówczas list, którego przesłanie mogłoby posłużyć za manifest każdego tubylczego sprzeciwu wobec nieuprawnionej ingerencji z zewnątrz:

  

„…Rzeka Kuluena jest źródłem żywnośći dla narodów Xingu, potrzebujemy jej by móc zdobywać pożywienie samodzielnie, do kąpieli i gotowania żywności, ryby składają w niej ikrę, zwierzęta piją wodę…. Od 1500 roku Brazylia była okupowana a Indianie eksterminowani ale my wciąż istniejemy. Brazylia nie została odkryta ponieważ my już tu byliśmy. Nie powstrzymujemy postępu kraju. Bronimy naszego prawa do życia, do ziemi, rzecznego ekosystemu, poszanowania miejscowych ludów, naszego sposobu życia, kultury i języka” 
„Żyjemy dziś dlatego, że zawsze walczyliśmy o nasze prawa. Nie zgadzamy się na budowę tam”.

 

Syndrom wbitej flagi

            Budowa zapory na rzece Xingu nie jest zamiarem nowym. Po raz pierwszy plany powstania tamy hydroelektrycznej, w tym konkretnym regionie, podniesiono na początku lat osiemdziesiątych XX wieku. Pierwotna nazwa zapory mającej powstać na Xingu brzmiała Kararaô (okrzyk wojenny Kayapo), Dopiero dalece później przemianowano ją na Belo Monte (czyli Piękna Góra). Lata osiemdziesiąte XX wieku nie były jeszcze czasami w, których gospodarka brazylijska oraz planiści, mogli samodzielnie udźwignąć koszty inwestycji. Koniecznymi stały się zagraniczne pożyczki a bank światowy był doskonałym gremium, który już wcześniej udzielał dużych gratyfikacji dla rządów na inwestycje uderzające w prawa Rdzennych Amerykanów.

Budowa hydroelektrowni na rzece Xingu w latach 80-osiemdziesiątych miała przynieść jeszcze większe konsekwencje dla środowiska aniżeli aktualnie forsowany projekt. Według prognoz zalaniu uległoby  nie 400-500 km2 obszaru jak szacuje się obecnie a 1200 km2  zaś przesiedleniami zostałoby objętych 5 różnych społeczności indiańskich. Do tej pory wszystkie przedsięwzięcia na ziemiach Indian realizowano bez szczególnego oporu i przy aprobacie tego co nazywano prawem. Tak jak bywało to wcześniej tak i wówczas wola decydentów mogła przeforsować nawet najbardziej kuriozalne zamiary. W 1982 roku prezydent Jao Fiquerdo wydał dekret pozwalający przedsiębiorstwom państwowym na prace wydobywcze w obrębie terytoriów indiańskich.

Już wcześniej  w latach 80-tych i 70-tych powstały hydroelektrownie, które przyniosły przemieszczenia ludności indiańskiej, zalanie olbrzymich obszarów i zniszczenie flory i fauny. Przykładem jest tama Balbina, która zrodziła gorzki owoc w rezerwie Indian Waimiri-Atroari w postaci powodzi, depopulacji ryb, braku żywności i głodu dla samych Indian.

 Tym razem miało być inaczej…

Budowa tamy na rzece Xingu zrodziła opór większy aniżeli mógł przewidzieć rząd brazylijski i Eletronorte, przedsiębiorstwo prowadzące projekt. Duża i zorganizowana społeczność indiańska, aktywiści i sympatycy zorganizowali działania, ruch, który szybko osiągnął rangę międzynarodowego. Już wcześniej, w 1985 roku Indianie Kayapo, którzy jeszcze 40 lat wcześniej siali postrach jako plemię nieprzejednane i niedostępne, podjęli działania protestacyjne, które doprowadziły do eksmisji z ich ziem kopalni złota Maria Bonita zaś sami Indianie zapewnili sobie udział w zyskach.

Kayapo nie byli już ludźmi całkowicie odizolowanymi od rzeczywistości brazylijskiego społeczeństwa. Niektórzy członkowie plemienia opuszczali rodzime terytoria wchodząc w interakcje i kontakty z przedstawicielami społeczeństwa „narodowego”. Wyobrażenia oraz wiedza o tym co na zewnątrz były coraz szersze zaś sami Indianie wspierani przez środowiska sprzyjające, wiedzieli jakich środków użyć i jakie działa wytoczyć aby trafić w świadomość i wyobraźnie społeczeństwa poza plemiennego.

W roku 1988, naukowiec Darrell Posey, Emilio Goldi z Muzeum w Para i Indianie Kayapo: Paulinho Payakan i Kubeo uczestniczyli w konferencji w University of Floryda, gdzie ujawnili, że Bank Światowy przekazał środki na budowę kompleksu hydroelektrowni wodnych na Xingu bez konsultacji z Indianami. Wiadomości wywołały kontrowersje a Indianie Kayapo zostali poproszeni aby powtórzyć swoje zeznania w Waszyngtonie. Po powrocie do Brazylii okazało się, że delegacja Indian i naukowców nadepnęła na odcisk wielu brazylijskim mocodawcom. Miejscowe gazety informowały o tym jak wielką szkodę wyrządzić mieli Brazylii Indianie. Obawy o życie Payakana i Kubeo stały się zasadne; pojawiły się nawet sugestie, że dwójka „winowajców” powinna zostać objęta specjalną ustawą o cudzoziemcach dzięki czemu mogłaby zostać wydalona z kraju.

Nagonka nie stłumiła działań przeciwko samowoli rządów i osób zainteresowanych udziałem w budowie zapory. Działania przeciwko wstrzymaniu tamy popierają kolejne instytucje i organizacje a do osób publicznie sprzeciwiających się projektowi dołączają osoby powszechnie znane takie choćby jak muzyk, Sting. Finał protestów przypadł na luty 1989 roku w miejscowości Altamira w stanie Para. Do miasta na przestrzeni 5 dni (20-25 luty) przybyło 3 tysięcy ludzi, w tym 650 Indian z 18 plemion. Na miejscu spotkały się plemiona, które nie miały ze sobą styczności od wielu lat lub w ogóle. Nie zabrakło najbardziej znanych Indian sprzeciwiających się budowie tamy. Pojawił się Raoni, Krenak, Marcos Terena oraz osłabiony Paulinho Payakan, który przeszedł operacje wyrostka robaczkowego.

Demonstracja przeciwko planowanej budowie tamy Kararao miała być kresem decyzji podejmowanych w Amazonii bez udziału Indian. Do Altamiry przybyli przedstawiciele firmy Eletronorte oraz mediów z różnych stron świata. Cały świat obiegły zdjęcia Indianki Kayapo ,Tuiry, która w symbolicznym geście policzkowała boczną częścią maczety, Jose Antonio Muniz Lopesa, ówczesnego dyrektora firmy Eletronorte. Silnie nagłośniony medialnie protest przyniósł dalekie reperkusje i międzynarodowy sprzeciw a Bank Światowy cofnął pożyczkę na projekt. Proces budowy tamy został wstrzymany i jak sądzono wówczas na zawsze zażegnany.

Dwa lata później na okładce gazety Veja pojawiło się zdjęcie Payakana, który wraz z swoją żoną miał dopuścić się próby gwałtu. Payakan znalazł się w areszcie domowym i przez następne miesiące zmagał się z procesem dopóki nie oddalono stawianych zarzutów.

Dzisiaj wiemy już, że nadzieje okazały się płonne. Planiści z sektora energetycznego, przemysłowcy i kręgi polityczne nigdy tak naprawdę nie odłożyły do teczek planu zagospodarowania rzeki Xingu. Odkąd ziemie te stały się drożne i zostały wyłączone z rozległego niegdyś obszaru Terra Incognita w oczach planistów życia publicznego, równolegle dołączyły do miejsc przeznaczonych do przestrzennego zagospodarowania.

Specyficzny punkt widzenia białego człowieka zmienił się tylko na zewnątrz, przy czym owym białym człowiekiem nie jest przedstawiciel północnego typu urody a pewien zespół postaw, który degraduje suwerenność lub wolę niezależnych wspólnot narzucając nowe formy relacji.

Według tej optyki miejscowe plemiona indiańskie nie są już autonomicznymi wspólnotami. Co prawda mają specjalny status ale jako społeczność lokalna winni podporządkować się centralnym planom akumulacji energii lub po prostu temu co z materialistycznego punktu widzenia nazywa się rozwojem.    

Tą właśnie kalkulację określam mianem syndromu wbitej flagi. Tak jak zdobywca trudno dostępnego szczytu czy odkrywca nieznanego lądu przecierał szlak dla swych naśladowców tak i ignorancja jaka cechowała pierwszych kolonistów, przebrana w praworządne szaty,  powraca w rytm odpływów i przypływów, pchając wciąż to nowe, czarne chmury nad głowy tubylczych społeczności.  

  

Powrót Belo Monte: Plany i zagrożenia

            W 2002 roku urząd prezydencki w Brazylii obejmuje Luiz Inacio da Silva, który poparcie zyskuje sobie min. dzięki hasłom walki z biedą i wspieraniu sektora rolniczego. W tym samym czasie coraz głośniejsze stają się zamrożone kilkanaście lat wcześniej, plany reaktywacji projektu budowy tam na Xingu.

O pozytywach wdrożenia planu w życie mówi Jose Antonio Muniz Lopes, były już dzisiaj dyrektor Eletronorte. Podkreśla, że tama Belo Monte nie będzie powtórką innych projektów z ubiegłych lat jak np. tam Balbina i Tucurui, które charakteryzowały się dużym marginesem zniszczeń. W jego snach – jak mówi – stan Pará w, którym ma zostać wybudowana tama może stać się w XXI wieku dla Brazylii tym czym w XX wieku było dla niej São Paulo.

Przez następne lata projekt pokonuje kolejne zapory prawne i formalnościowe dzięki czemu na przełomie 2008/2009 r. jego cień jest już na tyle silny, że nie ma już wątpliwości, że po 20 latach na nowo zmaterializują się stare zagrożenia.

W lutym 2010 roku brazylijska Agencja Ochrony Środowiska IBAMA przyznała pozwolenie na budowę tamy. Dwóch techników IBAMA, Leozildo Tabajara da Silva Benjamin i Sebastião Custodio wcześniej zrezygnowało ze stanowiska, wskazując na silne naciski ze strony sfer rządowych.

Po decyzji IBAMA brazylijski rząd zatwierdził pozwolenie na budowę tamy Belo Monte. Procedura przetargu była wielokrotnie blokowana przez sąd stanu Para ale została ostatecznie przepchnięta przez sąd federalny. Lula, Prezydent Brazylii argumentuje: „Kraj, który za dziesięć lat będzie piątą potęgą gospodarczą świata, musi się rozwijać i patrzeć co najmniej 5 lat do przodu”.

Budowa tamy na Xingu jest jednym ze sztandarowych punktów programu przyśpieszonego rozwoju. Brazylijski rząd twierdzi, że Belo Monte dostarczy tanią energię do ubogich domów w całej Brazylii. Tymczasem duża część energii trafi na potrzeby przemysłu górniczego i budowlanego. Wśród beneficjentów projektów mogą znaleźć się Alcoa ArcelorMittal, Camargo Correa, CSN, Gerdau, Samarco, Vale, i Votorantim. Równie szerokie jest grono instytucji, które wyraziły wolę udziału w projekcie. Są wśród nich giganci wydobywczy: Alcoa i Vale; firmy z pogranicza budowlanego: Andrade Gutierez i Votorantim; przedsiębiorstwa energetyczne: GDF Suez i Geoenergia.

Uruchomienie Belo Monte doprowadzi do niepowetowanych strat i zaburzeń demograficznych w regionie biegu rzeki Xingu. Sama Belo Monte wygeneruje energię o wartośći 11 tys MW energii. W skład inwestycji wejdą również dwa kanały o szerokości 500 metrów i długości 75 kilometrów, których zadaniem będzie nakierowanie wody na elektrownię.

W wyniku uruchomienia tamy zalanych zostanie ok. 400 km2  ziemi a rzeka Xingu na długości 100 km ulegnie wysuszeniu w regionie tzw. Wielkiego Zakrętu Xingu (Volta Grande). Wysuszeniu ulegnie rezerwa Paquicamba zamieszkana przez Indian Juruna. Przesiedleniu zostanie poddanych od 16 do 20 tysięcy ludzi, w tym ok. 2 tysięcy rodzin mieszkających w obrębie Altamiry oraz rzesza drobnych rolników. Projekt w dłuższej perspektywie może też oddziaływać na tzw. „ludy izolowane’, czyli takie, które do dziś świadomie i celowo nie utrzymują kontaktu ze światem zewnętrznym. Ilość tych grup nie jest dokładnie znana. Pewnym jest jednak, że jedna z nich zamieszkuje w obrębie IT Koatinemo, a obszar ich wędrówek przebiega niecałe 100 km od planowanego miejsca wzniesienia tamy. Realizacja projektu wywrze ciśnienie środowiskowe oraz zwiększy stopień penetracji tych ziem. Grupy izolowane są szczególnie wrażliwe na działanie chorób zewnętrznych…

Niepowetowane straty poniesie flora i fauna. W procesie zalewania obszaru zginie wiele zwierząt naziemnych a wiele innych utraci swoje siedliska. Zapora na rzece uderzy w populacje różnych gatunków ryb stając na drodze cyklu ich migracji. Proces ten odbije się również na dziesiątkach tysięcy osób korzystających z rzeki jako miejsca połowu ryb. Dla wielu osób, w tym dla szeregu wspólnot indiańskich ryba stanowi istotny lub podstawowy składnik diety.

Inaczej problem widzi Muniz Lopes, który wskazuje, że osoby objęte przesiedleniami w obrębie Altamiry żyją obecnie w dużej nędzy, w domach na palach. Tymczasem projekt stanie się miejscem pracy dla 100 tysięcy ludzi w okresie od 5 do 10 lat a inwestycje towarzyszące i strukturalne, w tym zwalczanie analfabetyzmu, trwać będą przez kolejne 20 lat. Dla Indian, których obszar zamieszkania ulegnie wysuszeniu Lopes ma alternatywę w postaci budowy wioski w sąsiedztwie kanałów lub głównego zbiornika, jak mówi dalej: „Dla Indian mamy dziesiątki sposobów łagodzenia.. oraz poprawy jakości ich życia”

Były dyrektor Eletronorte zapewnia także o małej skali konsekwencji oraz nowych rozwiązaniach technologicznych. Rzeczywiście, skala oddziaływania projektu na przestrzeni ostatnich 20 lat uległa zmniejszeniu. To nie oznacza jednak, że nie będzie ona istotna.

Zapewnieniom spółek energetycznych i sfer rządowych, nie ufają miejscowe ludy tubylcze zamieszkujące obręb rzeki Xingu oraz jej dorzecza. W projekcie Belo Monte widzą nie tylko bieżące zagrożenie ale i konia trojańskiego, który stanie się nie tylko zalążkiem dla realizacji kolejnych przedsięwzięć w przyszłości ale i prologiem dla inwazji z zewnątrz.

Już teraz zawiązuje się przymierze, które ma przeciwstawić się olbrzymowi, który zbliża się coraz większymi krokami.

Belo Monte: początki współczesnego oporu (2004 -2009)

         Początki współczesnego (tj. w XXI wieku), zorganizowanego sprzeciwu Indian wobec budowy tam na Xingu sięgają, co najmniej końca 2004 roku. Wtedy to przedstawiciele ludów tubylczych z Xingu spotkali się we wsi Indian Kayapo Pariacu aby omówić wspólny plan działań przeciwko powracającemu zagrożeniu. Jedno z wielu spotkań miało miejsce w kwietniu 2006 roku, kiedy dwustu Indian Kayapo zaprzysięgło sprzeciw wobec projektowi 5 tam.

5 tam? Tak… Pierwotny plan budowy tam na Xingu obejmował nawet 6 tam: Kararão (11000 MW), Babaquara (6590 MW), Jarina (620 MW), Ipixuna (1900 MW), Iriri (770 MW) i Kokraimoro (1490 MW). Po tym gdy w 1989 roku protest zablokował projekt, rząd zaczął zmieniać podejście. W maju 2008 roku liczbę tam zmniejszono do czterech: (Belo Monte, Altamira, Pombal i São Felix) a w 2009 roku licencję otrzymało tylko Belo Monte wraz z projektami towarzyszącymi. Aby jednak główna tama Belo Monte, stała się całkowicie skuteczna i produktywna istnieje niebezpieczeństwo, że w dłuższym odcinku czasowym pierwotny projekt zacznie powracać na stoły.

Podczas spotkania w kwietniu 2006 roku, jego organizator Megaron Txukarramae powiedział: „Wzywamy wszystkich mieszkańców Doliny Xingu aby połączyć się z nami w wielkiej demonstracji przeciwko tamie Belo Monte i innym”. Podczas przemówień wielu przywódców przestrzegało, że realizacja projektu przez rząd oznaczałaby wojnę z Kayapo. W 2008 roku doszło do drugiego dużego spotkania rdzennej ludności, organizacji pozarządowych i aktywistów w Altamirze, który zainicjował ruch Xingu Forever Alive.

W maju tegoż roku spotkało się ok. tysiąc osób, w tym indiańskie rodziny, farmerzy i rybacy. Duży aplauz zebrało wystąpienie Marcelo z plemienia Kamayura, który poruszył kwestie planu budowy 6 tzw. małych tam w górnym biegu rzeki Xingu w stanie Mato Grosso. Wezwał do jedności wszystkich ludzi, Indian i nie Indian w obronie Xingu przed budową tam.

Na spotkaniu pojawił się reprezentant Electrobas (przedsiębiorstwo państwowe zaangażowane w projekt), Paulo Fernando Vieira Souto Rezende. W energicznym wystąpieniu Rezende starał się naświetlić pozytywy projektu Belo Monte oraz przekonać do przedsięwzięcia zgromadzone osoby na sali. Podczas prezentacji użył całej serii list, diagramów, map i danych, co przez wielu zostało odebrane jako próba zdezorientowania zebranych. Przemowa Rezende była przerywana gwizdami oraz skandowanymi hasłami skierowanym przeciwko Belo Monte.

Po wystąpieniu przedstawiciela Electrobasu, Indianie stali z miejsca i rozpoczęli taniec. Mieszana grupa wojowników, kobiet i dzieci zbliżyła się do stolika, gdzie usiadł Rezende. Wielu z nich wymachiwała maczetami i wojennymi pałkami borduna szturchając i popychając pracownika Electrobasu. Chwile później z Rezende zdarto koszule a jego samego pchnięto na ziemie. W obronie poniewieranego wystąpił przeciwnik projektu Belo Monte, biskup Erwin Kauter. Po rozstąpieniu się tłumu okazało się, że Rezende został raniony; szczególne obawy budziła głęboka, cięta rana na ręce. Sam poszkodowany starał się bagatelizować zdarzenie lecz szybko został odprowadzony przez swoich ochroniarzy i zawieziony do szpitala.

Ta gwałtowna reakcja wynikająca również ze spontanicznego oburzenia była jednocześnie demonstracją i próbą sił, ostrzeżeniem, że Indianie nie zawahają się użyć siły jeśli ich sprzeciw i głos zostaną zignorowane.

Grudzień 2009 roku dał nadzieję, że ponownie uda się oddalić Belo Monte, choćby na kilka lat. Agencja Ochrony Środowiska przedłużała procedurę, która ostatecznie miała otworzyć drzwi dla molocha na Xingu. Zwłoka blokowała licytację kontraktów na budowę tamy. W rezultacie opóźnień konstrukcja tamy mogła zostać oddalona nawet do 2014 roku lub okresu późniejszego.

Lutowa aprobata agencji IBAMA oraz zielone światło ze strony prezydenta Luli, otworzyły jednak długą procedurę  budowy tamy. Chociaż rządowa organizacja do spraw Indian, FUNAI potwierdziła negatywny wpływ konstrukcji na miejscowe społeczności indiańskie to również dołączyła do gremiów popierających powstanie Belo Monte.

W stronę konfliktu: Demony, które chcą zapobiec konstrukcji tam

            Lutowa  zgoda na budowę tamy Belo Monte  przybliża widmo niebezpieczeństwa, najbardziej realnego od pierwszego zablokowania projektu w 1989 roku. Prezydent Lula zdaje się bagatelizować sprzeciw oponentów widząc w postawie, zwłaszcza młodych krytyków, objaw młodzieńczego buntu i negacji. Jako dowód swojego zrozumienia przypomina, że sam w przeszłości pojechał protestować gdy budowano tamę Itapui (druga tama co do wielkości na świecie). Wniosek wypływający z tej argumentacji wydaje się być prosty: budowa tamy na rzece Xingu jest dowodem politycznej dojrzałości oraz odpowiedzialności za przyszłe i teraźniejsze bezpieczeństwo energetyczne Brazylii

Prezydent Lula oraz projekt budowy tamy na Xingu otrzymują szerokie wsparcie ze strony brazylijskich agencji i instytucji, również i tych, które z racji pełnionej funkcji powinny być bardziej czułe wobec głosu  Indian. Przedstawicielstwo FUNAI, rządowej agencji ds. Indian wyraziło aprobatę dla projektu. Przewodniczący FUNAI, Mercio Meira, przypomina, że na przestrzeni ostatnich 30 lat wpływ projektu na indiańskie wioski został zminimalizowany a jakość życia samych Indian również uległa poprawie. Meira  zapowiada więcej dialogu na temat Belo Monte lecz równocześnie sygnalizuje, że plan budowy nie powinien być dalej zmieniany, aby spełnić wymagania tubylców. Według niego zrobiono już wystarczająco; jak sam mówi: „Rząd Luli zmienił relację między państwem a rdzenną ludnością”  

Mniej kurtuazji oraz zrozumienia wykazał Minister Górnictwa i Energii, Edison Gramola, który w październiku 2009 roku mówił o siłach demonicznych, które chcą zapobiec konstrukcji dużych hydroelektrycznych tam w Brazylii. Jeden z przywódców Kayapo, Megaron Txucurramae określił te słowa mianem bardzo brzydkich oraz napastliwych dla nas oraz dla tych, którzy walczą w obronie natury.

 

James Cameron: Avatar w Amazonii? 

            W latach osiemdziesiątych XX wieku opór przeciwko budowie tam na Xingu stał się najbardziej znanym przejawem walki ludów indiańskich z próbą ingerencji z zewnątrz. Dzięki umiejętnemu nagłośnieniu, kampania przeciwko hydroelektrycznemu projektowi osiągnęła status międzynarodowy. Zaangażowanie wykazały min. osoby powszechnie znane, jak choćby wykonawca muzyczny Sting.

Należy się spodziewać, iż obecna reaktywacja planu ponownie skieruje światła medialnych reflektorów na rzekę Xingu a siłą akumulującą zainteresowanie wydarzeniami w Amazonii będzie zaangażowanie osób związanych ze światem muzyki i filmu.

Podkreślmy, że wielu dziennikarzy podejmujących temat oporu Indian, nie znając często podstaw konfliktu,  spłaszcza problem i przekaz do wzmianek o osobach publicznych.

Tak było ostatnio na łamach portalu Onet.pl gdzie krótki news wieścił, że Avatar stanie u fundamentów oporu Indian z Xingu. Po przeczytaniu krótkiej informacji polski czytelnik mógł dowiedzieć się, że Indianie po obejrzeniu Avatara, zainspirowani najwyraźniej dziełem Davida Camerona, postanowili, że będą walczyć przeciwko budowie tamy Belo Monte. Taka sugestia sprzeciwu Indian nie tylko mija się z prawdą ale i wycisza osobistą motywację indiańskich ludów znad Xingu. Sam przekaz pozostawia po sobie bardzo infantylne skojarzenia.

Osobiste zaangażowanie Jamesa Camerona jest z całą pewnością postawą oczekiwaną i godną poparcia. Wprowadzanie znaku równości między rzeczywistym dramatem ludów indiańskich, tu w Xingu a filmową rzeczywistością Avatara jest zabiegiem, który przemówi do wyobraźni wielu odbiorców. Takie równanie ostatecznie może doprowadzić jednak do wirtualizacji problemu a konflikt wokół Belo Monte zamknąć  w  konwencji medialnego starcia.

Ginie w tym wszystkim dramat indiańskich społeczności a czytelnik zostaje zbombardowany naiwnym personalnym przekazem, który wieści, że cyt. „Cameron odnalazł swój własny Avatar”.

 

Uznawajmy więc zaangażowanie poszczególnych osób lecz nie twórzmy z nich ikon, które staną się medialnymi twarzami kampanii. Przeszczepienie marketingowego modelu działań znanego ze świata reklamy, show biznesu czy współczesnej polityki jest deformacją, iluzją, która stworzy trend, modę, popularność; nie przyczyniając się do reformy systemu ani prawdziwej solidarności z zagrożonymi społecznościami.

David Cameron wraz z czołowymi aktorami z planu filmu Avatar, Sigorney Weaver i Davidem Joel Moore’m zaangażował się w działania wspierające opór społeczności indiańskich przeciwko Belo Monte. Odwiedził ziemie w obrębie Xingu, gdzie na spotkanie z nim przybyli przedstawiciele indiańskich społeczności. Reżyser Avatara uczestniczył w marszu i demonstracjach w Brazylii jak i Waszyngtonie. Do prezydenta Luli oraz brazylijskiego rządu skierował słowa: „błagam aby jeszcze raz rozważyć projekt”.

 David Cameron swoją podróż podsumował takimi oto słowy: „Czułem się tak, jakbym cofnął się o 130 lat w przeszłość, do czasów, gdy to Siuksów wypierano z ich terenów, zabijano, lub zmuszano do oddawania ziemi w zamian za marne odszkodowania. Myślałem o tym już w trakcie pisania scenariusza „Avatara”. Nie mogę się oprzeć myśli, że gdyby tamci Indianie mogli wejrzeć w przyszłość i zobaczyć, jak straszny los spotkał ich potomków, walczyliby o swoje prawa z większą determinacją.

 

Gorące poparcie Davida Camerona dla oporu ludów znad Xingu spotkało się z niezadowoleniem przedstawicieli władzy oraz kół przemysłowych. Na łamach gazety „Monitor Mercantil” zasugerowano, że  „Działania tego typu wzmacniają tylko pogląd, że ekolodzy mają na celu zatrzymanie rozwoju światowej gospodarki” zaś „kolonialne przesłanie Camerona to próba zniszczenia przyszłości Brazylii”. Argument „fachowości” podniósł brazylijski minister energetyki, Edison Lobao: „David Cameron nie ma najmniejszego pojęcia o energetyce.. Ja nie mieszam się do robienia filmów, bo się na tym nie znam.”

 

 

Czy Xingu stanie się rzeką krwi ???

 Ostatnie światło nadziei pada z biura prokuratora Brazylii, które wzywa do zawieszenia pozwolenia, stwierdzając, że ekspertyza wpływu na środowisko jest niekompletna. Dla kończącego swoją drugą kadencję, prezydenta Luli da Silva ostrzeżenia są bezpodstawne; odchodząc z urzędu pragnie zaznaczyć się jako inicjator wielkich zmian w Brazylii.

Biskup Xingu, Erwin Krautler sprzeciwia się tamie na Xingu i ostrzega, że Indianie mogą uciec się do przemocy jeśli ich głos zostanie pominięty: „Będą płakać i krzyczeć”.

Indianie pragną powstrzymać budowę tamy za wszelką cenę i zapowiadają, że jeśli konstrukcja rozpocznie się, Xingu stanie się rzeką krwi.

Od piątku 23 kwietnia 2010 roku Kayapo ze wsi Pariacu, najbardziej zagrożonej projektem społeczności Kayapo, rozpoczęli blokadę przystani promowej, przecinającej najważniejsze szlaki drogowe w regionie. W wydanym oświadczeniu z 26 kwietnia 2010 roku czytamy min.:

Luiz Inacio Lula da Silva podkreślił, że budowa tamy Xingu będzie kontynuowana. Jesteśmy źli na Lulę słysząc, że jest gotowy zbudować tamę Belo Monte nawet za cenę życia. Teraz Indianie i ludzie, którzy głosowali na Lulę wiedzą, kim jest ta osoba. Nie jesteśmy zbrodniarzami, nie jesteśmy handlarzami narkotyków aby nas tak traktować; jedynie czego pragniemy to nie budowanie tamy Belo MonteIndianie jako pierwsi mieszkańcy tego kraju są zaniedbywani przez rząd Luli, który chce naszej zagłady

Megaron Txucurramae, który podpisał oświadczenie odniósł się do Luli jako „wroga numer jeden” dla tubylczych ludów w Brazylii i ślubował utrzymać blokadę Belo Monte albo „umrzeć walcząc o nasze prawa

Blokada prowadzona przez Kayapo Pariacu skutecznie zablokowała ruch w regionie, utrudniając transport podstawowych dóbr.

Indianin Kayapo we Francji

            Na przełomie kwietnia i maja 2010 roku najbardziej medialny i kontrowersyjny przywódca Indian Kayapo, Raoni Metyktire przybył do Europy, szukając poparcia dla swojego plemienia w walce z projektem Belo Monte.

Raoni spotkał się z byłym prezydentem Francji, Jacquesem Chirac i spytał czy on oraz aktualny prezydent Francji, Sarkozy pozwolą prezydentowi Brazylii zbudować tamę Belo Monte. „Zawsze zniechęcałem moich ludzi do walki… ale teraz odbierzemy to co należy do nas… 3 tysiące wojowników jest gotowych do walki..”

Raoni wraz z innymi indiańskimi przywódcami wydał oświadczenie: „Nie akceptujemy tamy Belo Monte, ponieważ wiemy, że to przyniesie nowe zniszczenia dla naszego regionu… więcej korporacji, rancz, więcej najazdów na ziemie, więcej konfliktów a nawet więcej tam. Jeżeli biały człowiek będzie kontynuował swoje działania to wszystko bardzo szybko zostanie zniszczone… Już ostrzegliśmy rząd, że jeśli Belo Monte zostanie zbudowane to będzie miał wojnę na swoich rękach.”

Indianie Kayapo to nie jedyny lud Xingu zapowiadający zdecydowany opór. Przywódcy Arara, Xipaya oraz Juruna, ludów z dolnego biegu rzeki Xingu ślubują poświęcić swoje życie aby zatrzymać projekt, który w dłuższej perspektywie zniszczy ich społeczności oraz środki egzystencji.

Jesteśmy gotowi bardziej niż kiedykolwiek aby zatrzymać Belo Monte” – powiedziała Sheila Juruna.

Wieloetniczna wieś na wyspie Pimental?

2 czerwca 2010 podczas spotkania prezydenta Brazylii, Luiz Inacio Luli da Silva z przedstawicielami 22 grup etnicznych jeden z przywódców Kayapo, Akiaboro powiedział, że „będzie wojna między Indianami i białymi…  Indianie nie chcą budowy, biali pragną.. Obie strony zaczną walkę z powodu Belo Monte” 

Czy rzeczywiście dojdzie do otwartej konfrontacji między Indianami broniącymi swoich praw oraz nienaruszalności głównego krwioobiegu regionu a rządem brazylijskim i przedsiębiorstwami wznoszącym Belo Monte? Z jednej strony deklaracje wojenne mogą być swoistą próbą sił, z drugiej są dowodem determinacji ludów indiańskich w walce o obronę swojej niezależności i środowiska życia. Należy pamiętać, że Kayapo, którzy od kilku dekad zarzucili swoje wojenne tradycje wciąż są gotowi odświeżyć wojowniczy etos plemienia.

Na dłuższą metę nie należy spodziewać się jednak rozproszonych działań o charakterze zbrojnym czy demonstracyjnym a raczej wielkiej wspólnej inicjatywy, która wyraźnie uwydatni kto w konflikcie jest agresorem a kto broniącym się. Wygląda na to, że Indianie konsultujący swoje ruchy ze sprzymierzeńcami odnaleźli sposób, który skoncentruje patos dramatu w jednym miejscu.

Podczas spotkania w Altamirze indiańskie ludy górnego i dolnego biegu rzeki Xingu powzięły decyzje o zjednoczonym oporze przeciw Belo Monte. Fundamentem oporu ma być budowa wieloetnicznej wsi w miejscu proponowanej konstrukcji tamy, na wyspie Pimental. We wsi początkowo miałoby zgromadzić się do 500 Indian a ostatecznie nawet do tysiąca.  Budowę wsi mają rozpocząć Indianie Kayapo Xikrin.

Jeśli śmiałe plany ludów indiańskich doczekają się realizacji, rząd w toku budowy i uruchomienia tamy będzie zmuszony do podjęcia ofensywnych i agresywnych działań, zmierzających do usunięcia Indian z miejsca budowy. Czy Indianie wezmą ze sobą łuki, strzelby i maczety? Jedno jest pewne: na zawsze zniknie koncyliacyjna nowomowa brazylijskich notabli a wywiązana przemoc ukaże naturę ingerencji w Xingu, ponad wolą i prawami ludów indiańskich.

Podsumowanie

            Rząd brazylijski oraz obecny prezydent Brazylii, Lula da Silva, nieugięcie dążą do wzniesienia olbrzymiej tamy Belo Monte na rzece Xingu. Belo Monte będzie trzecią co do wielkości taką konstrukcją na świecie zaraz po Tamie Trzech Przełomów (Chiny) oraz Itapui (Brazylia). Konstrukcja tamy uderzy w środowisko rzeki (rozlewisko, śmiertelność ryb) oraz miejscowych mieszkańców (ludy indiańskie, rolnicy). Na miejsce prac przybędzie ponad 100 tysięcy wędrownych pracowników zaś sama konstrukcja w perspektywie kolejnych dekad będzie koniem trojańskim, który otworzy te miejsce na kolejne inwestycje.

Pomimo protestów miejscowych ludów indiańskich, w tym Kayapo, Juruna, Arara, Xipaya i innych, rząd oraz administracja ignorują głos lokalnych społeczności, swoje stanowisko argumentując wyższą koniecznością bezpieczeństwa energetycznego Brazylii, potrzebą rozwoju, którą odczują przeciętni mieszkańcy Brazylii.

Budowa Belo Monte to niestety nie jedyny taki przypadek w Brazylii. Mniejsze lecz równie masywne prace trwają na rzece Madera i Juruena a prezydent Brazylii i brazylijskie firmy już zapowiedziały pomoc w sąsiednim Peru przy realizacji podobnych inwestycji.

W obliczu takiej nonszalancji istnieje pilna potrzeba reformy systemu państwowego i międzynarodowego.

Budowa Belo Monte a Polska, czyli co powinieneś zrobić?

 

            Niestety. Pomimo, że w różnych częściach świata mamy do czynienia z kategorycznym łamaniem praw człowieka oraz niszczeniem delikatnej struktury przyrodniczej, podobne przypadki nie spotykają się z reakcją ze strony obecnych rządów, w tym rządu polskiego.

Rząd Polski pozostawał niemy podczas naruszeń praw ludów indiańskich w Peru (co trwa do dziś) i wszystko wskazuje, że podobną indolencją wykaże się  przypadku kreujących się dramatów na rzekach Xingu i Madeira.

W obliczu ignorancji współczesnych struktur władzy pojawia się konieczność do zrywów solidarności i empatii ze strony indywidualnych osób. Oto kilka działań jakie możesz podjąć w sprawie budowy tam na rzece Belo Monte:

  1. Poinformuj o dramacie inne osoby: osobiście lub rozpropaguj artykuły na ten temat np. te napisane przeze mnie („Belo Monte: Tama i Energia ponad rzeką i ludami Xingu” – 4 części) oraz („Ostrzeżenie przed ludobójstwem w Rondonii: Tamy na rzece Madeira, Indianie izolowani i GDF Suez” – artykuł dostępny w Internecie najpóźniej w pierwszej połowie sierpnia 2010 roku) 
  2. Zbierz podpisy pod petycję i wyślij do odpowiednich gremiów (prezydent Brazylii, rząd Brazylii, rząd Polski)

Elektroniczna petycja, którą możesz podpisać już teraz pod adresem:

http://www.thepetitionsite.com/takeaction/438/080/939

  1. Organizuj spotkania, prezentacje, które skutecznie rozpowszechnią informacje na dany temat.
  2. Ostateczna forma działań: Pikiety, Demonstracje, Blokada Ambasady Brazylii w Polsce. 

 

Więcej informacji pod adresami: matogrosso@o2.pl lub estuarium.sumienia@gmail.com

Bibliografia:

 

  1. SurvivalInternational.org, News 2006-2010
  2. http://www.amazonwatch.org/, Newsroom 2009-2010
  3. www.amazoe.org.br, Noticias 2010
  4. intercontinentalcry.org,  News 2010
  5. http://wiadomosci.onet.pl/1608844,2678,2,kioskart.html
  6. Władysław Wójcik „Nie zabijaj Indianina czyli rzecz o dwóch kulturach”, 1974
  7. http://www.socioambiental.org
  8. http://news.nationalgeographic.com/news/2008/05/080521-AP-indians-dam.html
  9. http://ipcst08.wordpress.com/tag/kayapo/
  10.  http://www.internationalrivers.org/en/latin-america/amazon-basin/xingu-river/belo-monte-dam
Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ameryka Południowa, Okupacja, Prawa Człowieka i oznaczony tagami , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s